niedziela, 29 marca 2009

Dzien Matki w Anglii.




















W Anglii Dziem Matki obchodzony jest zawsze w czwarta niedziele Marca. Jest wiec to swieto ruchome, ktore w tym roku obchodzilismy 22 Marca. W te niedziele pojechalysmy razem z Agnieszka do kosciala. Uroczysta msze celebrowal z okazji Dnia Matki ks. Krzysztof. Msza poswiecona byla matkom i ich pracy zwiazanej z wychowywaniem dziecmi. Ksiadz ubrany byl w rozowe szaty, jako symbol szczegolnie szczesliwego i radosnego dnia, jak oznajmil zgromadzonym. Dzieci odmawily modlitwy i spiewaly piesni dla mam i o mamusiach. Bylam wzruszona, kiedy dzieci mowily o tym, w jaki sposob w tym szczegolnym dniu obdaruja swoje mamy prezentami. Obok mnie siedziala moja corka Agnieszka, ktora rowniez nie ukrywala swojego wzruszenia. Na zakonczenie mszy wszystkie mamy otrzymaly bukieciki kwiatow i zgodnie z tradycja wszyscy udali sie do swiatlicy kosciejnej na ciastka domowego wypieku, herbate i kawe.


Po poludniu nasze dzieci zaprosily mnie i Toniego na uroczysty obiad do pieknej, nowej restauracji Azzurro w Hastings. Byl to dla mnie wyjatkowy Dzien Matki, naprawde szczesliwy i piekny. Siedzielismy przy okraglym stole, delektujac sie tradycyjnym, smacznym angielkim obiadem. Na pozegnani dzieciaki obdarowywaly mnie prezentami, buziakami i karteczkami z zyczeniami.


Jakie to jest szczescie miec Dzieci, ONE zawsze wnosza duzo radosci i mlodosci!


The Mother's Day in England



The fourth Sunday of March every year people in England celebrate Mother's Day. This year Mother's Day was the 22 of March. As it is a Sunday my self and my daughter Agnieszka attended church. The priest who celebrated the mass was Father Chris. He spoke about all mother's who have children and the love that mothers have given to them. On this Day he specialy wore a pink cossock speaking to everybody this colour is as a symbol to show happiness and joy for all the people. All the children pray and sing songs for the mothers and spoke about presents they brought for the mothers. My self and my daughter Agnieszka were touched by what was spoken by every one. After mass all mothers received a small bunch of flowers to show the love by the children and we all go to church hall for tea, coffee and home made cakes.

Later in the Day my daughter Agnieszka and my partner's son Glen had made a big surprise for us, by going to a beautiful restaurant Azzurro in Hastinfs. We all sat down to a lovely three course meal. My daughter Agnieszka and son-in-law Narcis, my partner's son Glen and his partner Carl had given me presents which made my Mother's Day perfect.

It is a joy for a mother to have a child, because children always bring her joy and keep her feeling young.



wtorek, 24 marca 2009

Marcowy weekend.





Wiosna w Anglii pojawia sie zazwyczj wczesniej niz w Polsce. I tak jest teraz. Kwiaty zakwitly juz w ogrodach i czas rozpoczac wiosenne porzadki. Piekna, ciepla, sloneczna pogoda utrzymuje sie u nas od dluzszego czasu. Taka pogoda przyciaga ludzi na plaze, by zakosztowac pierwszych slonecznych promieni po dlugiej i kaprysnej zimie.
Ja wraz z moja kolezanke Joan poszlysmy promenada brzegiem morza w strone Hastings. Towarzyszyly nam jak zawsze nasze pupilki, psiaki: Gracy i Thuggy. Moje dzieciaki, tj Agnieszka z mezem wyruszyli rowerami w strone Bexhill. Spotkalismy sie w polowie drogi i na slonecznej plazy uraczylismy sie zimna woda mineralna. Bardzo lubie takie weekendy. Kiedy mieszkalam w Polsce, a Agnieszka tutaj w Anglii, bardzo za nia tesknilam. Teraz moje zycie nabralo kolorow i blasku. Spotykamy sie tak czesto jak tylko tego chcemy, czasami w polowie drogi, czasami w naszym ogrodzie lub po prostu w domu. I to jest piekne.
Weekend of March
Spring is coming early to England than Poland. It is like spring time in England at the moment. We have started work in gardrn, because flowers have began growing. The beautiful weather means, that people like to go for walk on the beach. I and my friend Joan with our dogs Gracy and Thuggy set off on foot for the beach to Hastings. My daughter with her husband set off on bicycles for the beach to Bexhill. We met half way at the road to the beach. We drank a mineral water and had a nice talk each other. When I lived in Poland, I missed very much for my daughter. That now we meet as often as we can, and we are happy living in England.

niedziela, 15 marca 2009

Dzien Swietwgo Patryka.







W calej Anglii 17 marca bardzo hucznie obchodzony jest Dzien Swietego Patryka (St.Patrick's Day) . Ten dzien szczegolnie czczony jest w Irlandii , bowiem Swiety Patryk to patron Irlandii. Kiedy mial 16 lat zostal sprzedany jako niewolnik do Irlandii, gdzie sluzyl jako pasterz przez 6 lat. Podczas swojej sluzby zafascynowala go religia chrzescijanska, ktorej poswiecil cale swoje zycie. Nauczajac ludzi uzywal trojlistnej konczyny (shamrock), aby latwiej pojeli idee Trojcy Swietej (Holy Trinity). W ten sposob shamrock stal sie symbolem Irlandii.
St. Patrick's Day

On the 17th of March all Irish people who live in many countries celelbrate St.Patrick's Day. It is special as Saint Patrick is the a patron Saint of Ireland. When he was 16 he was sold into slavery and he became a shepherd who looked after sheep for 6 years. In this time he was fascinated by christian religion and study all his life. When he taught people he used the shamrock that people should understand the meaning of the Holy Trinity. The shamrock became the symbol for all Irish People through out the world.

Grono moich znajomych to Irlandczycy z pochodzenia. Tak tez w Kolegium Katolickim, do ktorego uczeszcza Niamh, corka naszych sasiadow, zorganizowano uroczyste obchody Dnia Sw. Patryka, w ktorych to mialam przyjemnosc uczestniczyc. Zabawa byla wspaniala i jak dla mnie bardzo interesujaca. Zespoly dzieciece i mlodziezowe przepieknie przedstawialy w spiewanych piosenkach, a takze tradycyjnych tancach irlandzka historie o Sw. Patryku. Zabawy i radosci nie bylo konca. Ja z fascynacja przygladalam sie tanczacym dziewczetom i chlopakom. Tance irlandzkie sa bardzo atrakcyjne, pelne dynamiki i nieprawdopodobnego wysilku w przebieraniu nogami. Zabawe uswietnil poczestunek, tzn tradycyjne "irish stew", bardzo podobny posilek do polskiego gulaszu z warzywami. Oczywiscie do tego posilku serwowano wspanialego czarnego z kremowa pianka Guinnessa.
St. Patrick's Day

Many of my friends are Irish and invited me to St. Richards Catholic College to celebrate St. Patrick's Day. At this College my friend Joans daughter Niamh studies. It was a beautiful evening to see how Irish people celebrated. Many young girls and boys dance to irish music. The dancing was for me very interesting, because the feet move very fast and the dancing was dynamic. All people singing beautiful folk songs. The atmosphere was electric for every one. At the end of the evening everybody celelbrated by having traditional meal of irish stew and glass of Guinness, the main drink of Ireland (dark strong beer with white top).

poniedziałek, 2 lutego 2009

Zima w Anglii.





Zima w Anglii to jest nieprawdopodobne zjawisko. Wczoraj wieczorem zaczelo sie. W radio i TV pojawialy sie komunikaty o nasilonych opadach sniegu w calej Anglii. Z radoscia spogladalam w okno i cieszylam sie jak dziecko widzac padajacy snieg u nas w Bexhill. Napadalo ok. 5 cm , a temp. utrzymuje sie w granicach ok. -3 do -5'C. Jest cudownie, bielutko i swiezo. Powietrze jest inne, ostrzejsze i z przyjemnoscia sie oddycha. Uczucie prawdziwej zimy.

Sluchajac komunikatow w TV i radio oraz patrzac na przerazone twarze znjomych Anglikow nie wiedzialam o co chodzi i co sie stalo. Pytam, co sie dzieje? Slysze, "temperatura spada, snieg sypie i tak bedzie prawdopodobnie do konca tygodnia". Pytam wiec, co w tym takiego strasznego? Widze tylko zaniepokojone twarze sugrujace, ze ja niczego nie rozumie. Przeciez to kleska!!! Drogi zasypane, nieprzejezdne, pewnie szkoly zamkna, trzeba kupic zapasy chleba, bo dostwacy nie dostracza towarow do sklepow na czas, no i nalezy siedziec w domu i nigdzie nie wychodzic, jesli nie jest to konieczne. Przyznam, ze rozbawilo mnie to i niedowierzalam temu co sie stalo. Raniutko wstalam i zobaczylam biale drogi. Do pracy poszlam wiec pieszo, poniewaz droga sliska i niebezpieczna dla samochodu na oponach niezimowych. Poranny 15 min spacer byl cudowny, sniegu 5 cm i lekki przymrozek. Przyznam, ze bylam zaskoczona gdy dotarlam do pracy, bowiem dowiedzialam sie, ze szkola, w ktorej pracuje jest od dzisiaj zamknieta az do odwolania z powodu trudnych warunkow atmosferycznych. Wrocilam do domu, nie powiem bardzo radosna i wtedy... zrozumialam!!!. W Anglii pogada nie zmienia sie zbytnio na przelomie calego roku. Duze roznice temperatur sa rzadko spotykane. Opady siniegu sa "wybrykiem natury". Anglicy nie sa przyzwyczajeni do tradycyjnej snieznej i mroznej zimy. Kiedy to sie dzieje (raz na 3, 5 czy 10 lat), taki stan rzeczy zaskakuje wszystkich. Jednakze troska o bezpieczenstwo ludzi, a przede wszystkim dzieci wymusza poniekad podjacie odpowiedzialnej dezyzji i poinformowania o zdarzeniu wyjatkowym, nietypowym i niebezpiecznym, jakim jest anomalia pogodowa. Na czas trudnej sytuacji odwoluje sie tansport publiczny, zacheca sie ludzi do niekorzystania z taksowek i wlasnego transportu jesli to nie jest konieczne, do czasu znalezienia rozwiazania, ktore pomoze opanowac te nietypowa sytuacje. Anglicy w istocie rzeczy czuja sie zagubieni i bezradni gdy temperatura spada w dol. Ogolnie Anglicy nie lubia niskich temperatur o czym swiadczy fakt, ze ok. 30% ludnosci z Wysp w czasie zimowych miesiecy migruje do krajow o bardziej umiarkowanym, cieplym klimacie, takich jak np. Hiszpania. Dotyczy to w szczegolnosci ludzi starszych, glownie emerytow. Dzieje sie tak dlatego, ze ze wzgledu na wilgotny klimat i wiejace zimne wiatry, duza czesc popolacji na Wyspach choruje na altretyzm i choroby reumatyczne. Tak wiec, z natury Wyspiarze nie lubia zimy, mrozu i sniegu o czym swiadczy fakt w jaki sposob Anglicy sie ubieraja. Praktycznie T-shirt, krotka kurtka, dzinsy, cienkie buciki typu baletki przez caly okragly rok. Kazda anomalia pogodowa wprawia Ich wiec nie tylko w zaklopotanie np. (jak sie ubrac), ale rowniez jak zatroszczyc sie o zdrowie i bezpieczenstwo ludzi zyjacych na Wyspach. I takie postepowanie jest piekne i inne niz w kraju, z ktorego ja pochdze. Jestem pelna uznania dla Anglikow, ktorzy natychmiast podejmuja decyzje i informuja ludzi o nadchodzacym niebezpieczenstwie (sliskie drogi, trudne warunki do poruszania sie, zimno, mrozno i mokro) i w trosce o zbiorowe bezpieczenstwo ograniczaja komunikuje, a takze zachecaja do pozostania w domach jesli wyjscie jest niekonieczne. Specjalne zas sluzby odpowiedzialne za bezpieczenstwo ludnosci opracowuja plan, ktory ma zniwelowac do minimum zaistniale niedogodnosci dla ludnosci. To trwa czasami 2 lub 3 dni, ale ludzie sa spokojni, dzieci nie chodza do szkol, transport publiczny jest ograniczony, co przyczynia sie do wiekszego bezpieczenstwa w ogolnej komunikacji. Ludnosc jest poinformowana o zmianach, wiec nikt sie nie denerwuje, ze autobusy i pociagi nie jezdza, bo wszyscy wiedza co sie stalo. Nikt nie oburza sie na "drogowcow", ze nie przygotowali sie jak zwykle do zimy. Poczatkowa wydawalo mi sie to smieszne, ale patrzac na te sytuacje tutaj dostrzegam bardzo wazna rzecz, a mianowicie: troske i szacunek jakim spoleczenstwo obdarowuje sie na wzajem.

Dzisiaj caly dzien pada snieg. Dla mnie jest cudownie, kocham snieg i zime tak samo jak lato. Dla wielu Anglikow ten stan pogodowy jest duzym problemem, jednak odpowiedzialnosc, troska i szacunek jakim obdarowuje sie tutejsze spoleczenstwo pozwala na zaakceptowanie tego stanu rzeczy w spokoju i przeczekaniu az anomalia minie. Moze stad ich ich wrodzona powolnosc i luz do wszystkiego. Nie lubia zimy wiec poczekaja az pogoda sie zmieni.

Siedze przy komputerze, poniewaz mam wolny dzien i pisze o moich spostrzezeniach na temat "zimy w Anglii". Tu jest inaczej ale tez pieknie, uwierzcie mi.

Zalaczam kilka zdjec zimy bez sniegu nad morzem gdzie mieszkam, poniewaz nie zdazylam jeszcze zrobic zimy snieznaej, ale zrobie i to bedzie wyzwanie dla mnie.

piątek, 26 grudnia 2008

Jest taki jeden dzien.


Swieta Bozego Narodzenia to wyjatkowy okres w roku. Kazdy czlowiek obchodzi te Swieta w sposob szczegolny. Tegoroczne Swieta B.N. byly nadzwyczajne.
Po raz drugi tutaj w Anglii, celebrowanie Swiat Bozego Narodzenia poprzedzilismy wigilia po polsku. Dom, jak co roku byl otwarty. Wiedzielismy, ze odwiedza nas nasi najblizsi znajomi, ktorzy pokochali 12 tradycujnych, polskich potrwach wigilijnych. Wczesnym poludniem przystapilam wraz z dziewczynkami: Agnieszka i Justynka do przygotowywania tych niecodziennych i smakowitych pysznosci.


Z radoscia i w swiatecznym nastroju, sluchajac radia "Trojka"i polskich kolend, sprawialysmy by kazda potrawa byla wykwintnie i starannie przygotowana i udekorowna. Zadaniem Justynki bylo wykonanie stroika na wigilijny stol oraz przygotowanie talerza z oplatkiem i luska karpia. Do wykonania stroika Justynka uzyla swiezych galazek naszej pierwszej choinki, ktora w zeszlym roku po Swietach B.N. posadzilismy w ogrodzie. Agnieszka byla odpowiedzialna za wszystkie prezenty pod choinka, ich opakowanie i wyglad. Moim zadaniem bylo dopilnowanie aby wszystko zostalao przygotowane na czas, a przybyli goscie poczuli atmosfere domowego ogniska.



Na stole pojawily sie potrawy: karp smazony, karp w galarecie, dorsz po grecku, losos w sosie sezamowym, zupa grzybowa i barszcz czerwony, kapusta zgrzybkami, salatka polska jarzynowa, ziemniaczki pieczone w piekarniku, makowki, sernik, makowiec i jablecznik, a takze piers z indyka, szynka polska, pieczen wieprzowa, pasztet i rozne sosy jako dodatki.

Wigilijna wieczerze rozpoczelismy o godz.18.05. Stanelismy w kregu przy suto zastawiaonym stole i lamiac sie oplatkiem skladalismy sobie zyczenia. Cztery rozne kultury, cztery narodowosci: Polacy, Irlandczycy, Anglicy, Rumuni. Chwila radosci i wzruszenia. Wszyscy spotkalismy sie w jednym celu. Tym celem byla Rodzina i bycie w ognisku ciepla rodzinnego.


Jest taki jeden dzien w roku, dzien magiczny, w ktorym to zawsze wracamy pamiecia do wspomnien, do ciepla i milosci, rodziny, bliskosci i tradycji. Tym dniem dla wialu ludzi jest wigilia, a szczegolnie wieczor wigilijny.
Ten wieczor byl dla nas nadzwyczajny. W atmosferze bezpieczenstwa i milosci, szacunku i zrozumienia czulismy cieplo ogniska domowego w gronie ludzi tworzacych RODZINE na emigracji.

niedziela, 16 listopada 2008

Byc Ksiezniczka...


Prawie kazda dziewczynka marzy o tym, aby byc Ksiezniczka.



















Jedenasty listopada byl dniem szczegolnym i wyjatkowym. Agnieszka z Markiem wybrali wspolna droge zycia zawierajac zwiazek malzenski.



To byl naprawde piekny, sloneczny dzien. Cala uroczystosc zostala dokladnie zaplanowana i starannie przygotowana. Taksowkami przyjechalismy do Urzedu Stanu Cywilnego w Londynie. Tutaj w atmosferze spokoju, z radoscia oczekiwalismy na przyjazd "Mlodej Pary", by moc uczestniczyc w tej niebywale wyjatkowej ceremonii.




To byla bardzo wzruszajaca chwila, w ktorej polaly sie lzy radosci.




Na przyjecie weselne udalismy sie do pubu "The Loaded Dog". Na gosci czekal suto zastawiony stol, pelen polskich smakolykow oraz bar z obfitoscia trunkow do wyboru. Radosci i zabawy nie bylo konca. Agnieszka i Marek promieniowali szczesciem i miloscia.





Agnieszka byla prawdziwa Ksiezniczka.












niedziela, 26 października 2008

Do Polski i z powrotem.

Zawsze kiedy lece do Polski i wracam, z zadziwieniem obserwuje zjawisko roznicy czasu na horyzoncie. Moj pobyt w Polsce byl bardzo udany. Spotkalam sie z rodzina, przyjaciolmi i znajomymi. Mama byla bardzo radosna, i caly czas usmiechnieta. Najwiecej radosci sprawila nam wizyta Olenki i Janusza z Gniezna. Przygotowalam uroczysta kolacje, przy ktorej biesiadowalismy do poznego wiczara.
Wyjatkowym dla mnie spotkaniem byla wizyta u bylej Pani Profesor, ktora uczyla jezyka polskiego w sredniej szkole. Pani Profesor byla bardzo wymagajaca nauczycielka, ktorej wszyscy uczniowie sie bali. Od tego czasu minelo 37 lat. Umowilam wizyte i razem z Malgosia wsiadlysmy do samochodu i pojechalysmy odwiedzic "Nasza" Pania Polonistke. Otworzyly sie drzwi, w ktorych z otwartymi ramionami stanela Pani Profesor. Usmiechnieta, sedziwa kobieta po 80-tce przytulila nas jak mama i zaprosila do pokoju. To byla bardzo wzruszjaca chwila. Nie bylo juz dystansu i bariery uczen/nauczyciel. Teraz siedzialysmy przy stole jak kolezanki. Rozmawialysmy o rodzinie, dzieciach, wnukach, mezach, rozwodach, po prostu o zyciu. Fenomenalnym okazal sie fakt, ze Pani Profesor dokladnie pamietala nasze nazwiska, rodzenstwo i rodzicow.
Wrocilam do Angli pelna radosci, pozytwnych wrazen i nowych sil do pracy. W tydzien po moim powrocie oczekiwalm na przyjazd corki mojej kolezanki. Justyna wyladowala w sobote na Getwick. Byla to pierwsza samodzielna podroz Justyny poza granice Polski. Pierwszy lot samolotem i pierwsze zetkniecie na zywo z jezykiem angielskim. Powitalismy Justyne na dworcu w St. Leonards. Poniewaz byla to sobota zaplanowalismy wyjscie do pubu na drinka oraz posluchania muzyki. To byla niespodzianka dla Justynki, ktora miala swoj "pierwszy raz" jak wyzej. Dodalismy jeszcze kilka jedynek, poniewaz Justyna byla w tym dniu pierwszy raz w pubie i wypila pierwszy raz piwo Gines oraz zobaczyla pierwszy raz plaze nad Kanalem Brytyjskim.
Nastepnie spedzila swoja pierwsza noc w nowym miejscu i byc moze snila swoj pierwszy sen. Najbardziej zabawnym momentem bylo wejscie do pubu i moje zdziwienie oraz zaszokowanie widokiem obecnej spolecznosci. Byl to bowiem pub bikers z muzyka havi metal, a zespol, ktory goscil gral muzyke Let Zepelin. Wypilismy po Ginesie i zawiezlismy Justyne do jej pierwszego nowego domu w Anglii.